Kalejdoskop narodów (15 sierpnia 2008)

W piątek 15 sierpnia na cieszyńskim Rynku zrobiło się gwarno, bardzo kolorowo i wielokulturowo. Prawdziwy kalejdoskop flag, nacji i języków. Były wesołe śpiewy, tańce, skecze, konkursy i przepyszne narodowe smakołyki. A wszystko za sprawą Wieczoru Narodów – imprezy organizowanej od kilkunastu lat przez Szkołę Języka i Kultury Polskiej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach podczas letniej szkoły języka, kultury i literatury polskiej, która odbywa się właśnie w Cieszynie.

Niezwykle efektownym punktem dnia był pochód całej szkoły z kampusu uniwersyteckiego na Rynek. Nad głowami roześmianych i często egzotycznie ubranych studentów powiewały flagi trzydziestu dwóch krajów. Nic dziwnego, że cieszynianie wyglądali z okien, by przypatrzeć się temu niecodziennemu widowisku. Nie zawiedli się też z pewnością ci, którzy czekali już na płycie Rynku. Cudzoziemcy niczym sportowcy na olimpiadzie weszli na scenę z flagami i w kilkudziesięciu językach zaśpiewali Panie Janie – piosenkę pochodzenia francuskiego, ale znaną bodaj na całym świecie. Ten specyficzny hymn zapoczątkował kilkugodzinną, fascynującą podróż przez kraje i kontynenty. 

Studenci stanęli przed zadaniem zaprezentowania własnego kraju. Zadaniem tyleż wdzięcznym, ile trudnym – bo jak w kilku minutach przedstawić bogactwo kulturowe, wielowiekową tradycję czy różnorodność swego państwa i narodu? Okazało się, że dokonali tego trudnego wyboru w sposób bardzo różny. Mieszkańcy niektórych krajów postawili na tradycję i folklor – uczyli nas porywających tańców, opowiadali o zwyczajach, prezentowali piękne, narodowe stroje, np. tadżycki czy ukraiński. Inni organizowali konkursy wiedzy o swoim kraju i języku. Jeszcze inni dzielili się z nami tym, co jest u nich teraz najmodniejsze. Śpiewaliśmy szlagiery znane na całym świecie, ale i ludowe piosenki. Występy poważne przeplatały się z kabaretowymi, patriotyzm z dużym dystansem. Można też było obejrzeć humorystyczne miniprzedstawienia. Nauczyliśmy się składać japońskie origami, poznaliśmy sławnych egipskich faraonów i krwiożerczego Draculę, a w przerwach między jednym występem a drugim mogliśmy skosztować lokalnych specjałów: ormiańskich gołąbków w liściach winogron, mołdawskiej mamałygi, tureckiej sałatki czy rosyjskich blinów.

Nie mogło zabraknąć i gospodarzy. W tej roli wystąpił Studencki Zespół Pieśni i Tańca Uniwersytetu Śląskiego „Katowice”, który przepięknie zatańczył trojaka, a potem zaprosił wszystkich gości do wspólnego tańca. Dzięki temu na płycie Rynku można było podziwiać piękny polonez na sto, a może i więcej par.

Zabawa była przednia i wszystko przeciągnęłoby się z pewnością do późnych godzin wieczornych, gdyby nie pogoda, która zmusiła nas do powrotu do akademika. Tam zakończyła się nasza fantastyczna podróż przez kraje – od Litwy przez Macedonię po Egipt i z Chin przez Dagestan aż po Kanadę – tak żywiołowo prowadzona przez dr hab. Jolantę Tambor i dr Aleksandrę Achtelik. Pozostał pewien niedosyt, chciałoby się spędzić więcej czasu w każdym kraju, ale z tym większą radością będziemy teraz czekać na kolejny Wieczór Narodów.

Accessibility