Turniej Tłumaczy 1993

Bolesław Leśmian
*** (Mrok na schodach)

Mrok na schodach. Pustka w domu.
Nie pomoże nikt nikomu.
Ślady twoje śnieg zaprószył,
Żal się w śniegu zawieruszył.

Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
I tym śniegiem się ośnieżyć –
I ocienić się tym cieniem
I pomilczeć tym milczeniem.

 

     SZANOWNY CZYTELNIKU!
     Niniejsza książeczka jest zbiorem przekładów wiersza Bolesława Leśmiana *** (Mrok na schodach. Pustka w domu.). Są one efektem pracy uczestników wakacyjnego kursu, który organizowała Letnia Szkoła Języka, Literatury i Kultury Polskiej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach w sierpniu’92. Jakie są efekty tej pracy? Pewnie różne, bo zależą nie tylko od stopnia znajomości języka polskiego, polskich reguł poezjowania, poezji Leśmiana oraz klimatu poezji polskiej początku XX w., ale także – od indywidualnego talentu translatorskiego poszczególnych uczestników – autorów przekładu. Myślę, że w tym przypadku, podobnie jak z poetami, tłumaczem się nie jest, lecz bywa.
     Zdecydowaliśmy się na publikację tych materiałów z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, aby uhonorować włożony w nie trud i pracę. Ale jestem również przekonany, że są wśród nich przekłady o dużych wartościach artystycznych. Mam wreszcie nadzieję, że mogą one służyć jako materiał ćwiczeniowy w innych sytuacjach i warunkach. Myślę, że sięgniesz po nie, Czytelniku, by przeczytać dokonane tłumaczenia, powybrzydzać, a może i po to, by je poprawić lub wykonać na nowo? Jeśli tak, to spróbujmy wspólnie obejrzeć, na jakie trudności napotykali nasi tłumacze i jakie kłopoty może sprawiać ta miniatura poetycka.
     Liryk Leśmiana pochodzi z wydanego już po śmierci poety tomu wierszy „Dziejba leśna” (1938). Pojawiają się w nim charakterystyczne dla poezji Leśmiana elementy poetyki, motywy, problemy i filozofia. Ale podziw budzi przede wszystkim jego niezwykle precyzyjna i kunsztowna budowa.
     Po pierwsze, wiersz Leśmiana realizuje polski system sylabotoniczny. Każdy jego wers składa się z ośmiu sylab i w każdym wersie występuje jednakowa ilość (cztery) samogłosek akcentowanych. Jednakowa jest również pozycja samogłosek akcentowanych. Na schemacie wygląda to następująco:
     A A A A
     Układ sylab pod akcentem i sylab nie akcentowanych w wersie da się podzielić na cztery jednakowe jednostki, zwane stopą i określane w metryce jako trochej. Zastosowany wzorzec narzuca jednostajny, monotonny, spokojny rytm wiersza jest dźwiękowym obrazem powoli i sennie opadającego śniegu, który wszystko zalega.
     Monotonia i jednostajność rytmu jest wspomagana przez rymy: dokładne, paroksytoniczne, czyli obejmujące półtora sylaby (np.: domu – nikomu), parzyste (obejmujące sąsiednie wersy) i gramatyczne (wyrazy wymowne to te same części mowy: rzeczownik [cieniem – milczeniem], rzeczownik – zaimek rzeczowy [domu – nikomu], bezokolicznik [uwierzyć – ośnieżyć]).
     Po drugie, wiersz jest starannie zorganizowany dźwiękowo. W strofie pierwszej, zwłaszcza pod akcentem, dominują „ciemne”, tylne samogłoski: o, u, a, natomiast w strofie drugiej nagromadzone są samogłoski przednie, „jaśniejsze” e, i.
     Trzecia rzecz to leksyka wiersza. Dominują tu tautologie (np. ośnieżyć się śniegiem, pomilczeć milczeniem), niezwykle ważny element języka poezji Leśmiana. Jest to swoista redukcja znaczeń, która ujawnia się i w tym, że słowa wiersza pochodzą z kilku zaledwie pól leksykalnych (np.: mrok, cień, ocienić się; pustka, milczenie, pomilczeć) oraz w nagromadzeniu wyrazów „związanych” ze śniegiem (ślady, zaprószyć, ośnieżyć się) i w nieustannym powtarzaniu samego wyrazu śnieg.
     Warto też zwrócić uwagę i na to, że pierwsza strofa to formy osobowe (nie pomoże, zaprószył, zawieruszył, twoje, nikt, nikomu), natomiast druga strofa jest „bezosobowa” (trzeba, uwierzyć, ośnieżyć się, pomilczeć, ocienić się).
     Ważna jest również w wierszu zasada paralelizmu która polega na powtarzaniu takiego samego lub podobnego schematu składniowego. Wers pierwszy składa się z dwu jednakowo zbudowanych wypowiedzeń eliptycznych o schemacie: podmiot [mrok, pustka] – okolicznik miejsca [na schodach, w domu). Paralelne są wersy: trzeci i czwarty orzeczeniem wyrzuconym na koniec wersów i stojącym pośrodku wersów wyrazem „śnieg”:
     Ślady twoje śnieg zaprószył,
Żal się w śniegu zawieruszył.
     Paralelne są dwa ostatnie wersy utworu, spięte anaforą „i”: Natomiast wers szósty w połączeniu z ostatnimi tworzy chiazm: odwrócenie szyku składniowego:
     I tym śniegiem się ośnieżyć –
I ocienić się tym cieniem
I pomilczeć tym milczeniem.
     I wreszcie metafory – ubogie, lecz istotne. Wyrażeniem metaforycznym jest wen czwarty. „Zawieruszyć się” (‚zapodziać się’, ‚zgubić się’) odnosi się zwykle do przedmiotów (por. gdzieś mi się zawieruszyły okulary). W wierszu zawierusza się „żal” – stan, uczucie. Nadaje to śniegowi (w nim przecież zawierusza się żal) wymiar metafory. To nie tylko zjawisko atmosferyczne, puszysty śnieg, który zasypuje ślady, ale także „siła”, w której potrafi zagubić się żal. Dlatego też pojawia się druga metafora: „uwierzyć w śnieg”.
     „Śnieg” w wierszu ujawnia nie tylko te przeciwieństwa. Anafora, paralelizm i chiazm w strofie drugiej tworzą „równanie poetyckie” i pozwalają odczytać wersy jako: „ośnieżyć się śniegiem, czyli ocienić się cieniem i pomilczeć milczeniem”. Zatem „śnieg” w tym liryku to także „cień” i „milczenie”. To także, dodajmy, dzięki polom leksykalnym: „mrok” i „pustka”.
     Cała ta kunsztowna konstrukcja formalna tworzy nowe związki znaczeniowe i buduje sens utworu.
     Pierwsza strofa wiersza to liryka sytuacyjna – pojawiają się elementy opisu (wers pierwszy), zarysowana jest sytuacja (wers trzeci) z „osobistym” motywem odejścia, rozstania i trudnego, ponurego czasu związanego z tymi wydarzeniami. W tej części wiersza znajdują się zaimki dzierżawcze i osobowe formy czasownika. Tu dominują samogłoski tylne „wspomagając” nastrój. Druga strofa ma charakter refleksyjny, jest odnalezieniem antidotum na zaistniałą sytuację, które obowiązuje zawsze i wszystkich – stąd bezosobowe formy czasownika i jasne samogłoski przednie. Cóż zaś jest owym antidotum? Ano, śnieg! Śnieg, który w wierszu dosłownie zalega wszystko i wszędzie. Monotonnie, sennie opadający śnieg jak monotonny jest rytm tego wiersza i uparte, monotonne powtarzanie wyrazów i wyrażeń. Śnieg, który jest „na zewnątrz” i „wewnątrz” domu (jako pustka i milczenie). Śnieg wszechobecny, który potrafi zalegać i otulać, który potrafi zasypać i w którym wszystko może się w końcu kiedyś zawieruszyć. Jakże więc rozwiązać tę symbolikę śniegu? Co pod nią się ukrywa? Może czas? Może sen (śnić – śnieżyć)? A może, zgodnie z Leśmianowską filozofią paradoksu, jedynym wyjściem z trudnej sytuacji jest po prostu przeżycie jej do końca? Monotonne trwanie w jej monotonnym trwaniu, zanurzenie się w niej, otulenie nią? Aż po zawieruszenie! Aż do czasu, gdy minie! Właśnie jak w śniegu!

Romuald Cudak

 

Angielski Białoruski Bułgarski Czeski Francuski Niemiecki
Rosyjski Słoweński Ukraiński Węgierski Wietnamski  

 

Accessibility