Turniej Tłumaczy 2012

Wisława Szymborska
Są tacy, którzy

Są tacy, którzy sprawniej wykonują życie.
Mają w sobie i wokół siebie porządek.
Na wszystko sposób i słuszną odpowiedź.

Odgadują od razu kto kogo, kto z kim,
w jakim celu, którędy.

Przybijają pieczątki do jedynych prawd,
wrzucają do niszczarek fakty niepotrzebne,
a osoby nieznane
do z góry przeznaczonych im segregatorów.

Myślą tyle, co warto,
ani chwilę dłużej,
bo za tą chwilą czai się wątpliwość.

A kiedy z bytu dostaną zwolnienie,
opuszczają placówkę
wskazanymi drzwiami.

Czasami im zazdroszczę
– na szczęście to mija.

SĄ TACY, KTÓRYM CZASAMI ZAZDROŚCIMY

Wisławę Szymborską, noblistkę z Krakowa nad Wisłą, przyjaciele nazywają Wisełką i to czułe zdrobnienie wiele mówi o jej ciepłym stosunku do wszystkich istot żywych. Specjalnością poetki są pozornie proste gry lingwistyczne, polegające na podważaniu schematów mówienia/myślenia, np. zakochana kobieta z wiersza *** Nicość przenicowała się także i dla mnie… nie mówi: zakochałam się i to jest niezwykłe, lecz dowcipnie przewraca nicość na stronę bytu i powiada, że nie widzi w tym „nic zwyczajnego”. Niby to proste, a jednak skomplikowane, bo uwikłane w kosmos i różne filozofie, z którymi potocznie filozofująca poetka przekomarza się dowcipnie, a zarazem bardzo serio. W poezji i na co dzień jest Szymborska zwyczajna/niezwyczajna: dowcipna, dyskretna, powściągliwa w wyrażaniu opinii i uczuć, nieufna wobec naukowych teorii. Nie lubi patosu, utopii, statystyki (czyli „wielkiej liczby”) i stadnych zachowań, podważa prawdy absolutne i aspiracje do doskonałości. Jej styl – w poezji, a także jako sposób bycia – cechują: naturalność, elegancja, ironiczny dystans, ciepły uśmiech i mądre błazeństwo. Pozornie łatwe wiersze stawiają odbiorcy niełatwe pytania. Po pierwsze – nie ma na nie dobrych odpowiedzi, po drugie – prowadzą one w obszar trudnych tematów. Oto zestaw podręczny, z powodzeniem stosowany od tomu Wołanie do Yeti: Kim jestem? Skąd przychodzimy i po co, dokąd zmierzamy (jako gatunek i jednostka) w podróży przez życie? Co łączy nas z kosmosem, zwierzętami, drugim człowiekiem? W epoce pragmatyzmu, komercji, rozrywki, cyberkultury i przyspieszonej desymbolizacji, gdy kurczą się wpływy filozofii i religii, właśnie poezję obarcza Szymborska problematyką egzystencjalno-metafizyczną. Świadoma tego, że kultura masowa i atrakcyjność nowych mediów zasadniczo obniżyły pozycję literatury, poetka stara się zbliżyć do czytelnika. Już tytuł przewrotnej pochwały poezji w wierszu Niektórzy lubią poezję głosi, że nie wszystko stracone. Co prawda wiersze czytają tylko „niektórzy”, „Nie licząc szkół, gdzie się musi, / i samych poetów, / będzie tych osób chyba dwie na tysiąc” – żartobliwie oblicza poetka, lecz mimo wszystko tej formy trzyma się „jak zbawiennej poręczy”. Ta „poręcz” pozwala zachować psychiczną równowagę, po tej „poręczy” wspięła się po Nagrodę Nobla.

Autorka ponad 350 wierszy, felietonów, zabawnych kolaży i rymowanek to najlepszy polski towar eksportowy na tzw. rynku literatury. Mnożą się przekłady jej wierszy, ostatnio bardzo dobrze sprzedaje się Szymborska we Włoszech. Oczywiście, liczba, „rynek” i „towar” nie znalazły się tu przypadkowo. Naśladując Poetkę, przemówiłam drętwym językiem praktycznej, ekonomicznej współczesności. W podobnym stylu – przejmując kluczowe pojęcia XXI wieku – osiemdziesięcioletnia dama polskiej poezji żegna się ze światem, a więc z życiem, poezją, odbiorcą. Jej wiersze skłaniają do namysłu nad cywilizacją, która nie sprzyja humanistom. Liczą się bardziej od nas przystosowani ekonomiści i technokraci, oni „sprawniej wykonują życie”, bo nie patrzą wstecz, zapominają, „wrzucają do niszczarek fakty niepotrzebne”, a to co może się przydać, układają w odpowiednich segregatorach. Ci respektują prawa rynku i reguły biurokracji, myślą praktycznie, nie mnożą wątpliwości, prostą drogą zdążają ku temu, co w danym momencie opłacalne. Na koniec „dostają z bytu zwolnienie i opuszczają placówkę”. Czy można lepiej wyrazić bezduszność Świata-Urzędu, w którym nie ma miejsca na poezję, indywidualizm, emocje i tajemnice? Szymborska nie poucza, nie moralizuje, lecz dając wyraz swoim upodobaniom, wskazuje uniwersalne wartości, podkreśla możliwości wyboru. W wierszu Możliwości pisze, że woli „piekło chaosu od piekła porządku” i „bajki Grimma od pierwszych stron gazet”, zaś w tomie Wystarczy – na chwilę przed odejściem ze świata – paradoksalnie wybiera „konieczność”. Żegnając się z życiem, z mapą Ziemi (Mapa), z własną pamięcią i twórczością, chwali świat w konwencji „na opak”. Czesław Miłosz odchodził ze słowami „do widzenia” czy „dobranoc”, natomiast Szymborska – gustująca w „szarych”, niepozornych konceptach – mówi po prostu DOŚĆ! I daje skromny tytuł Wystarczy. Przenosząc się w inny wymiar, w obszar „wiecznej sztuki”, nieśmiało liczy na to, że nadal będziemy z nią współmyśleć, odpowiadając sobie na trudne pytania zapisane w jej wierszach. Ufam, że Wisława Szymborska, której znakiem szczególnym są „zachwyt i rozpacz”, poetka niepodrabialna, komunikatywna, logiczna, respektująca zasady polskiej składni, nie nadużywająca metafory, posługująca się powszechnie znanym kodem kultury europejskiej, zawsze zatroskana o nasz świat i człowieka, kochająca życie mimo wszystko (mimo praw biologii i okrucieństwa historii) – będzie towarzyszyła następnym pokoleniom. Są tacy, którym poezja nie jest potrzebna, zajęci swoim biznesem żyją pod dyktando zegarka, błądzą w cyberprzestrzeni, nie tracą czasu na lekturę i zbędne dumania. Czasami im zazdrościmy, ale tylko czasami.

Anna Węgrzyniak

 

Angielski Białoruski Chiński Chorwacki Czeski Francuski Gruziński
Hiszpański Japoński Koreański Macedoński Niemiecki Rosyjski Serbski
Słowacki Turecki Ukraiński Węgierski Włoski    
Accessibility