Turniej Tłumaczy 2013

JULIAN TUWIM
Likier

Na szafirowym nieba tle,
W seledynowej lekkiej mgle
Księżyc.

Śnieg skrzy się. Słychać chrzęst i skrzyp,
Patrzy przez srebrne kwiaty szyb
Księżyc.

Jeszcze kieliszek! Widzę dno
I myślę sobie „No-no-no!
– Księżyc?!”

No-no-no!

  1.

Od dawna wiadomo i poeci też często o tym piszą, że na dnie kieliszków z alkoholem dzieją się niekiedy dziwne rzeczy. W balladzie Pani Twardowska Adama Mickiewicza z kielicha pana Twardowskiego wyskakuje Mefistofeles! Rzecz dzieje się w karczmie „Rzym”. Natomiast w Jurgowskiej karczmie Jerzego Lieberta kieliszek zamieszkują dwa biesy: siny i rudy. Czy to wszystkie, trudno powiedzieć, bowiem kiedy wyskakują oba, rozpoczyna się czarci walczyk i świat wypływa z karczmy poprzez ściany. Wiadomo natomiast, że tak naprawdę zależy to od ilości i jakości wypitego trunku oraz od okoliczności picia. Jak się wydaje, podobne rzeczy dzieją się w Likierze Juliana Tuwima. Podobne!

Likier Tuwima to liryczny traktacik o zjawianiu się. O tym, że powstają zjawy i jak powstają zjawy. Oto zimowy wieczór. Oto samotny poeta raczący się likierem. I oto moment, kiedy poeta postrzega, że na dnie kieliszka pojawił się… księżyc. Zjawa- księżyc. Końcowa strofa, a zwłaszcza fraza: „No-no-no! – Księżyc?!”, gdzie wyraz „księżyc” został zaopatrzony i w znak zapytania, i wykrzyknienia, jest nie tylko wyrazem zdumienia, zaskoczenia, niedowierzania, ale także przemieszaniem pewności i niepewności. Mówi nam o tym, że został postrzeżony obiekt o niepewnym, eterycznym statusie, bo taka przecież jest natura zjaw; że widoczne jest coś, co jest i nie jest, w istnienie czego próbujemy uwierzyć, że jest, skoro widać, zmagając się jednocześnie z wątpliwością, czy nie jest to przypadkiem wytwór naszej wyobraźni. Wcześniejsze stwierdzenie „Jeszcze kieliszek” naprowadza nas na wyjaśnienie, że sprawcą tej fantasmagorii może być likier. Nie tylko ten, który pozostał na dnie kieliszka i który użycza materialności zjawie, ale może przede wszystkim ten, który znalazł się już we krwi poety. (W wierszu Lieberta poeta w takiej sytuacji zwraca się do bohaterki z ostrzeżeniem: „nie pij, moja miła, nie pij…”!).

Ale Likier Tuwima to także wiersz o alkoholowej lunofanii. Fraza „No-no-no! – Księżyc?!” to także wyraz zdumienia, że na dnie kieliszka pojawia się właśnie księżyc. Chociaż jest to przecież prosta konsekwencja tego, co opisane zostało w wierszu we wcześniejszych strofach. Gdzież bowiem mógłby podziać się księżyc, który jeszcze w strofie pierwszej wisi na niebie, ale w drugiej zagląda już ciekawie przez okienne szyby do mieszkania? Ciało niebieskie, które, jako obiekt świecący blaskiem odbitym, samo jest zjawą i którego naturą jest zjawianie się (w języku polskim mówimy przecież, że księżyc pojawił się na niebie, ale nie powiemy tak o słońcu). Ale także księżyc – wierny towarzysz ludzi samotnych i zakochanych! Ta pojawiająca się poświata, wspomagana ilością wypitego trunku, na pewno potrafi w końcu znaleźć się i na dnie kielicha.

Zatem Likier to także wiersz o tym, jak szlachetny, wysokoprocentowy trunek potrafi zdziałać cuda. To wiersz o tym, jak w pewnych sytuacjach nasza wyobraźnia sprawia, że świat zaczyna wirować wokół, a rzeczy zmieniają swoje miejsca, wędrując na przykład z makrokosmosu zimowej nocy do mikrokosmosu kieliszka. I o tym, że nas samych potrafi zadziwić potęga tej wyobraźni. Zwłaszcza wtedy, kiedy tęsknimy i tęsknotę próbujemy utopić w alkoholu. W 1914 roku, kilka lat wcześniej przed wydaniem tomu Sokrates tańczący, w którym znajduje się Likier, Tuwim napisał wiersz zatytułowany List – jego pierwsza strofa brzmi następująco:

  Przyjedź tu do mnie, bo mnie nuda zjada,
  bo z nudy piszę na skrawku papieru…
  I przywieź ze sobą butelkę likieru,
  Czerwonowarga i blada.

  List ma podtytuł: Wiersz alkoholiczno-miłosny.

  2.

Likier to misternie skonstruowana miniatura liryczna. Wiersz składa się z trzech trójwersowych strof o takiej samej budowie. W dwu pierwszych wersach poeta zastosował popularny w liryce polskiej wzorzec ośmiosylabowy, wersy trzecie zostały skontrastowane z poprzednimi przez króciuteńki dwusylabowy rozmiar. One wyraźnie kończą rytm strof, mają ten sam układ sylab: akcentowana – nieakcentowana, albowiem wypełnia je ten sam wyraz oznaczający bohatera wiersza – księżyc. Podobieństwo strof polega również na tym, że wszystkie trzy są zwrotkami zamkniętymi o tym samym układzie rymów parzystych (tle-mgle, skrzyp-szyb, dno-no), a te elementy tworzą dodatkowo wrażenie zwartości i pewnej autonomii zawartych w nich obrazów, aczkolwiek połączonych niemal niewidoczną nitką zdarzeń.

Strofa pierwsza ma charakter opisowy, obraz jest budowany zgodnie z regułami poetyki impresjonistycznej (kolorystyka: szafirowe niebo, seledynowa lekka mgła, w którą zanurzony jest księżyc). Podobny wystrój ma strofa druga. Śnieg w wierszu „skrzy się”, zapewne w poświacie księżycowej, na szybach okiennych mróz wymalował srebrne kwiaty. Włączony jest zmysł słuchu uwidoczniony w onomatopeicznych określeniach: „chrzęst”, „skrzyp”.

Poeta pije likier. Z zacytowanego wcześniej wiersza List możemy dowiedzieć się o jakim gatunku likieru prawdopodobnie mowa:

  Przywieź mi likier…Niech, jak gwiazdy w niebie,
  Chartreuse w kieliszku zabłyśnie… Wypiję-
  Likier zostawisz, i znowu odżyję!!!
  A potem…wróć tam…do siebie…

To likier Chartreuse ma zabłysnąć w kieliszku jak gwiazdy na niebie. Likier Chartreuse, smakosze alkoholu o tym wiedzą, ma kolor jasnozielony, niemal seledynowy. A ten kolor odnajdujemy właśnie w pierwszej strofie Likieru na niebie: „Na szafirowym nieba tle, / W seledynowej lekkiej mgle / Księżyc”. Księżyc, który pojawia się na niebie, jest spowity w seledynową mgłę, księżyc-zjawa na dnie kieliszka wyłania się z jasnozielonego likieru. Kieliszek Chartreuse jak niebo z księżycem, niebo z księżycem jak kieliszek Chartreuse. Jawa i zjawa, podobieństwo i odbicie światów, korespondencja rzeczy. Jest to możliwe, kiedy upojenie alkoholowe trudno oddzielić od upojenia miłosnego. Kiedy powstają wiersze alkoholowo-miłosne. Więc na zakończenie jeszcze jeden fragment – z prozy poetyckiej Tuwima zatytułowanej Pocałunek:

A potem była mroźna noc, jasnoniebieska cicha noc zimowa. Szedłem – lekko upojony, jakby odurzony błękitnym aromatycznym likierem, zaprawionym brylantową kroplą mroźnej, mlecznej jaśni księżycowej, która kapnęła do smukłego kieliszka, opalizując i skrząc się fantastycznie…

Co było przedtem? Wiemy z Pocałunku: „całowanie ust w czarnym aksamicie nocy, kiedy chwile stały się melodią”. Co było potem? Pocałunek mówi: fantasmagoryczny widok dalekiego gasnącego tańca i sen z uśmiechem szczęścia na zmęczonych wargach, szepczących słodkie jej imię.

Romuald Cudak

Angielski Azerbejdżański Białoruski Bułgarski Chorwacki Francuski Japoński Kazachski Kirgiski
Koreański Litewski Macedoński Mongolski Niemiecki Portugalski Rosyjski Ukraiński Włoski
Accessibility