Turniej Tłumaczy 2017

Bolesław Leśmian
Romans

Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem śpiewakiem!
Ona była żebraczką, a on był żebrakiem.
Pokochali się nagle na rogu ulicy
I nie było uboższej w mieście tajemnicy…
Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,
Siedli – ramię z ramieniem – na stopniach kościoła.
Ona mu podawała z wyrazem skupienia
To usta do pieszczoty, to – chleb do gryzienia.
I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem
Na przemian chleb – pieszczotą, a pieszczotę – chlebem.
Dwa głody sycili pod opieką wiosny:
Jeden głód – ten żebraczy, a drugi – miłosny.
Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba?
Ma dwa głody, lecz brak mu – dziewczyny i chleba.

 

NIEDOROMANS?

1.

Współcześnie słowo „romans” bywa używane przede wszystkim w polskim języku potocznym i oznacza ono tyle, co ‘przygoda erotyczna’, ‘miłostka’, ‘flirt’. Mieć z kimś romans to nie tyle zakochać się w kimś po uszy i na całe życie, pokochać kogoś, ile właśnie nawiązać przelotny, jakiś nawet nieco podejrzany związek uczuciowy, może i gwałtowny, i burzliwy, ale bez szans na przyszłość, bo wynikający z nagłego zauroczenia. Nie pamiętamy w zasadzie (choć w szkole czytaliśmy przecież Ballady i romanse Adama Mickiewicza), że jest to również termin literacki, który oznacza utwór narracyjny prozaiczny lub wierszowany, obfitujący w nieprawdopodobne zdarzenia i nieoczekiwane zbiegi okoliczności oraz eksponujący zazwyczaj wątek erotyczno-awanturniczy. Najpierw niesłychanie popularny w kręgach wysokich, spadł czasem do obiegów niskich i brukowych, dzieląc miejsce z równie poczytnymi w tych obiegach balladami i pieśniami dziadowskimi opowiadającymi o sensacyjnych, nieszczęśliwych intrygach miłosnych. Śladem po nim pozostała powieść brukowa i piosenki romanse, bo współczesne powieści, które nazywamy romansami, to już inna historia.

2.

Wiersz Leśmiana to stylizacja na romans. Narrator to śpiewak. Zapewnia nas o tym wielokrotnie, bo powtarzanie ma siłę argumentu w ludowej logice i przekonywaniu. Motywacja z tego punktu widzenia jest oczywista, tautologia jako sposób dowodzenia działa bez zarzutu. Skoro jest śpiewakiem (co widać, bo śpiewa), to znaczy, że może śpiewać. Romans, ten romans również. Do wykonania śpiewaczego jest również przeznaczona wypowiedź. Złożona z dystychów (dwuwersów), posługująca się wersami zbudowanymi z trzynastu sylab, regularnym rymem, dokładnym i gramatycznym, niewyszukanym jak tzw. rymy częstochowskie, powiela wzorcowo konwencję pieśni dziadowskiej. Ale czy jest to romans, nawet jeśli śpiewak nas o tym zapewnia? Przede wszystkim, jeśli romans, to z fabularnym happy endem. Pamiętamy, że romansowe romanse, podobnie jak w balladach, to podejrzane przygody miłosne dokonujące się więc najczęściej w tajemnicy, skrywane zdarzenia na pograniczu winy (najczęstsza bywa zdrada!), a więc
obfitujące także w wymierzane kary. Pani zabija pana albo odwrotnie – mąż żonę, kochanek kochankę, zdradzony mąż żonę lub jej kochanka, a niekiedy oboje… I, co ważne, rzecz dzieje się najczęściej w wysokich sferach. Tymczasem w Romansie Leśmiana dokonuje się nieromansowy cud – miłość rozwija się wśród żebraków i jest szczęśliwa. Cokolwiek znaczyć tu będzie słowo „uboga” – może, pozornie przecież, dla romansu jedynie, ‘nijaka’, ‘pozbawiona wartości’, ‘nieważna’; może tylko ekwiwalent żebraczego żywota; a może to cudowne związanie z Bogiem (u-Boga) dane tylko żebrakom, czego wyrazem jest jedyna w ich przypadku możliwość siadywania na schodach kościoła – cokolwiek znaczyć będzie słowo „uboga”, faktycznie, nie ma w mieście uboższej tajemnicy! Bo jest to miłość pełna wzajemnego nasycania głodu. Miłość, która jest nasyceniem głodu Innego poprzez całkowite oddanie się Innemu, w tym, kim jestem i co posiadam. Miłość kumulująca dary ducha i dary ciała oraz cudownie je wymieniająca i utożsamiająca:

Ona mu podawała z wyrazem skupienia
To usta do pieszczoty, to – chleb do gryzienia.
I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem
Na przemian chleb – pieszczotą, a pieszczotę – chlebem.

Miłość, która – jako prosta, oczywista i jawna, odsłonięta – jest aż ubogą tajemnicą.

3.

Ale nie tylko dlatego Romans Leśmiana nie jest tradycyjnym romansem. Nie jest nim także dlatego, że treścią tego utworu nie jest tragedia bohaterów, ale… Poety! Śpiewak w istocie śpiewa o jego dramacie, któremu na imię po prostu (aż!) – brak miłości. W ostatniej strofie śpiewak udaje, że podstawia swoje alter ego – tak zdarza się w ludowych utworach. Świadkiem tego cudownego zajścia czyni (także?) Poetę. I pyta: Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba? Pada odpowiedź dramatyczna: tak, ale jest to niemożliwe, bo ma dwa głody, lecz brak mu – dziewczyny i chleba.

4.

Jest to zatem wyśpiewywany przez śpiewaka romans o nieszczęśliwym Poecie. O Poecie głodnym miłości, której nie może jednak zaznać, bo brak mu dziewczyny i chleba. Dopytajmy jednak do końca. Może tej dziewczyny, która błąka się nieustannie po całej twórczości Poety? Tej, która jako zjawa senna jest i nie jest? Tej, z którą romans może zaistnieć jedynie jako romans z niebytem? A może temu Poecie na imię Leśmian? Jeśli tak, to śpiewak na pewno przekroczył swoje uprawnienia i powodowany może litością potworzył chyba jakiś niedoromans.

Romuald Cudak

 

Angielski Białoruski Bułgarski Chiński Chorwacki Francuski Gruziński
Hiszpański Indonezyjski Japoński Kantoński Kataloński Koreański Macedoński
Niemiecki Portugalski Rosyjski Słowacki Ukraiński Węgierski Włoski
Accessibility