Czytaj po polsku. Tom 05. Andrzej Sapkowski „Wiedźmin”. Materiały pomocnicze do nauki języka polskiego jako obcego. Edycja dla zaawansowanych (poziom C2)

Oprac. Malejka Jagna, red. serii Cudak Romuald, Hajduk-Gawron Wioletta, Tambor Jolanta

Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego
Katowice 2015 (wyd. I, 2007)

Wiedźmin to opowiadanie, które stanowi początek rozkwitu polskiej fantastyki. Historia Geralta fascynuje czytelników na całym świecie, a opracowanie z pewnością spodoba się miłośnikom literatury fantasy i zachęci ich do sięgnięcia po oryginalne utwory Andrzeja Sapkowskiego. Publikacja zawiera ćwiczenia podzielone według poszczególnych sprawności: rozumienie tekstu, poprawność gramatyczna, pisanie oraz mówienie. Wszystkie zadania wykorzystują materiał gramatyczny i leksykalny użyty w literackim pierwowzorze. Zastosowano również odnośniki do tekstu poprzez podanie numeru wersu opowiadania, co jeszcze bardziej łączy lekturę z ćwiczeniami.

PRZYKŁADOWE ĆWICZENIA

1. Proszę wybrać prawidłowe znaczenie podanych niżej związków frazeologicznych.
Wzór: z pierwszej ręki (wers 126)
wiadomość lub towar, które otrzymujemy bez czyjegoś pośrednictwa
najstarsze, pierworodne dziecko

1) włos się jeży (122)
coś nas przeraża i zdumiewa
coś nas irytuje
2) przejść samego siebie (131)
zrezygnować z czegoś, co robiło się do tej pory
zrobić coś o wiele lepiej (lub gorzej) niż do tej pory
3) szczęka komuś opadła (132)
kogoś coś bardzo zdziwiło i zaskoczyło
ktoś przegrał walkę
4) wypruć z kogoś bebechy (138)
zmasakrować kogoś, pobić
zmuszać do nadmiernego wysiłku

2. W tekście opowiadania pojawiają się inwektywy kierowane do głównego bohatera w formie wołacza. Od podanych niżej wyrazów proszę utworzyć formy wołacza liczby pojedynczej.
Wzór: hultaj – hultaju

łajdak – ……………………..
łotr – ………………………….
włóczęga – ………………………
pokrzywnik – ……………………
zbój – ………………………………

3. Proszę opowiedzieć z punktu widzenia Geralta (narracja pierwszoosobowa) przebieg walki ze strzygą (wersy od 650 do 769).
Wzór: Zobaczyłem ją nagle. Opis był dokładny. Stała bez ruchu i patrzyła na mnie…

Strzyga stała nieruchomo, wpatrzona w Geralta. Nagle otworzyła paszczę – jak gdyby chwaląc się rzędami białych, spiczastych zębisk, po czym kłapnęła żuchwą z trzaskiem przypominającym zamykanie skrzyni. I od razu skoczyła, z miejsca, bez rozbiegu, godząc w wiedźmina okrwawionymi pazurami.
Geralt odskoczył w bok, zawirował w błyskawicznym piruecie, strzyga otarła się o niego, też zawirowała, tnąc powietrze szponami. Nie straciła równowagi, zaatakowała ponownie, natychmiast, z półobrotu, kłapiąc zębami tuż przed piersią Geralta. Riv odskoczył w drugą stronę, trzykrotnie zmienił kierunek obrotu w furkoczącym piruecie, zdezorientował strzygę. Odskakując, mocno, choć bez zamachu, uderzył ją w bok głowy srebrnymi kolcami osadzonymi na wierzchniej stronie rękawicy, na knykciach.
Strzyga zaryczała potwornie, wypełniając dworzyszcze dudniącym echem, przypadła do ziemi, zamarła i poczęła wyć, głucho, złowrogo, wściekle.
Wiedźmin uśmiechnął się złośliwie. Pierwsza próba, tak jak liczył, wypadła pomyślnie. Srebro było zabójcze dla strzygi, jak dla większości potworów powołanych do życia przez czary. Istniała więc szansa: bestia była jak inne, a to mogło gwarantować pomyślne odczarowanie, zaś srebrny miecz, ostateczność, mógł gwarantować mu życie. Strzyga nie spieszyła się z następnym atakiem. Tym razem zbliżała się wolno, szczerząc kły, śliniąc się obrzydliwie. Geralt cofnął się, szedł półkolem, ostrożnie stawiając kroki, zwalniając i przyspieszając ruchy dekoncentrował strzygę, utrudnił jej spięcie się do skoku. Idąc wiedźmin rozwijał długi, cienki, mocny łańcuch, obciążony na końcu. Łańcuch był ze srebra. W momencie gdy strzyga sprężyła się i skoczyła, łańcuch świsnął w powietrzu i zwijając się jak wąż, w okamgnieniu oplótł ramiona, szyję i głowę potwora. Strzyga zwaliła się w skoku, wydając przeszywający uszy wizg . Miotała się po posadzce, rycząc okropnie, nie wiadomo było, z wściekłości czy z palącego bólu, jaki zadawał jej nienawistny metal. Geralt był zadowolony – zabicie strzygi, gdyby tego chciał, nie przedstawiało w tej chwili wielkiego problemu. Ale wiedźmin nie dobywał miecza. Jak do tej pory nic w zachowaniu strzygi nie dawało powodów przypuszczać, że mógłby to być przypadek nieuleczalny. Geralt cofnął się na odpowiednią odległość i nie spuszczając wzroku z kotłującego się na posadzce kształtu, oddychał głęboko, koncentrował się. […]

Accessibility