Wyjazd dydaktyczny do Żywca

Wycieczki po naszym regionie są fascynujące nie tylko dla obcokrajowców – otwierają oczy także krajanom na znane-nieznane miejsca.

Doskonałym przykładem „odkrycia na nowo” jest miasto, które choć kojarzy się ze złocistym trunkiem, zdecydowanie zasługuje na to, by poznawać je przede wszystkim na trzeźwo – miasto Żywiec. Co ma do zaoferowania? Świetną kawę. A już poważniej, choć to akurat prawda, pytanie prędzej należałoby zadać przez negację.

Kto chce się o tym namacalnie przekonać, zazna sporo radości – jak studenci kursu przygotowawczego Szkoły Języka Polskiego i Kultury, którzy 3 czerwca mieli szczęście się tam wybrać. Zgodnie mówią, że Żywiec ma urok galicyjskiego miasteczka i malownicze położenie (w Beskidzie Małym nad rzeką Sołą). Z uwagą słuchali opowiadającej ochoczo o dziejach miasta przewodniczki, dowiadując się choćby, jak ciekawą historię niesie za sobą obraz „Madonna z poziomką”.

O pysznej kawie, która zwieńczyła nasz pobyt, mogliśmy się przekonać na rynku. Wcześniej jednak zwiedzaliśmy inne części miasta. Plan Żywca idealnie skomponował się z planem wycieczki, wiodąc nas od dworca w stronę poprzemysłowego Zabłocia (słynącego z dawnych fabryk papieru i dywanów oraz mydlarni), następnie mostem ku zamkowi i pałacowi Habsburgów, wreszcie w stronę kościoła św. Krzyża (powszechnie zwanym Trzema Krzyżami).

Turystom nie pozostaje nic innego jak przyjechać do Żywca. Nikomu nie zagwarantujemy jednak tak wspaniałej pogody, jaka stała się naszym udziałem. Korzystając z niej w pełni, przy bezchmurnym niebie, wybraliśmy się jeszcze na Górę Żar, skąd podziwialiśmy pięknie roztaczające się widoki nad Jeziorem Międzybrodzkim, jak również odwagę paralotniarzy.

Studenci i zdjęcia poświadczają: na Górze Żar przywitał nas istny żar! Nasz wzrok okiełznał niemal całe województwo śląskie, sięgając hen do Jaworzna, że aż szkoda było wracać w jego, bądź co bądź, mniej ekologiczną stronę.

Projekt finansowany jest ze środków Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.

Accessibility